Sołectwo Błotnia

Utworzono: 30 lipiec 2012
Opublikowano Odsłony: 1469
Drukuj

 

 

 

 

 Historia

"Błotnia (Braunsdorf) została utworzona po 1783 roku, na przeznaczonym przez gdańszczan pod kolonizacje obszarze leśnym wokół Pruskiej Karczmy. Podobnie jak dobra w Warczu, po pierwszym rozbiorze Polski majątek ten tworzył enklawę gdańską otoczoną terytorium państwa pruskiego. Założeniu wsi towarzyszył ostry konflikt graniczny z mieszkańcami znajdującymi się z mieszkańcami znajdującymi się w granicach państwa pruskiego Olszanki. Ostatecznie w 1785 roku została wyznaczona nowa granica dzieląca sporną łąkę. W roku 1793, kiedy wieś przejęły Prusy, liczyła 14 włók i 54 mieszkańców. Przy pobliskiej Pruskiej Karczmie znajdowały się 2 włóki ziemi i 27 mieszkańców. Miejscowość Braunsdorf przy Juszkowskim Lesie i drodze wiodącej do Mierzyszyna została zaznaczona na mapie Schrottera z przełomu XVIII/XIX wieku." *

*materiał pochodzi z książki "Dzieje gminy Trąbki Wielkie do roku 1945"

 

W Błotni od około 1935 roku działała szkoła, która funkcjonowała do lat 60-tych. W tym okresie we wsi było zbyt   mało   dzieci,   aby  szkoła  mogła  dalej  działać. W  tym  czasie  dzieci  z  Błotni  uczyły  się  w  szkole
w Olszance.

Dzieci przed szkoła w Olszance.

 

W tym okresie część budynku szkoły przekształcono na mieszkalnia, które zasiedlili: Pan Dałszewski (listonosz), Pan Skrzyński, Pani Romanowska (nauczycielka) i Państwo Jankowscy. Pozostałą część budynku zagospodarowano na klub wiejski, który prowadziła pani Ronowicz. W klubie działało koło gospodyń   wiejskich,   przyjeżdżało   kino   objazdowe,   teatr,   odbywały  się    zebrania   wiejskie,  zabawy i dyskoteki.

Organizowano również Dzień Kobiet oraz Dzień Dziecka. Przed  wojną  we  wsi  działało  wielu  rzemieślników.  Byli to: …..Richert – rzeźnik,  dwóch  krawców: Kuwitz i Patzke, szewc - ….Richert. W tych czasach okolice zamieszkiwało więcej ludzi, więc wszyscy, nie wyłączając dwóch krawców mieli pełne ręce roboty. Dzieci przychodziły na świat w domach, a pomagała w tym siostra Anna z Mierzeszyna.
Pierwszy samochód we wsi miał pan Wacław Miękkina, a telewizor kupił pan Kolberg, do którego wszyscy chodzili oglądać znaną i lubianą do dziś „Bonanzę”. Kołchoźniki – tak nazywano głośniki, były w każdej chałupie, a sygnał nadawano z Mierzeszyna.

 

Nieznane historie Błotni

W lesie, w pobliżu Błotni, jak opowiadają mieszkańcy znajduje się kamień narzutowy, nazywany „Diabelskim Kamieniem”. Legenda  głosi,   że  diabeł wiózł  ten  kamień w  worku. Kiedy worek pękł, diabeł zgubił kamień. Przed wojną młodzież spędzała tam wolny czas, śpiewając, grając i bawiąc się, bo w tamtych czasach nie było innych atrakcji. Obecnie kamień jest ogrodzony i piecze nad nim sprawuje leśnik. Mieszkańcy okolicznych wiosek opowiadają różne legendy na temat kamienia. Jedna z nich głosi, że nazwa kamienia ma związek z tym, że diabły podobno grały na nim w karty, zwłaszcza po zmierzchu. Być może to zmyślona historyjka, mająca przestrzegać dzieci i młodzież, a może rzeczywiście, ktoś kiedyś widział w okolicy kamienia dziwne zjawiska, czy postacie. Prawdy się nie dowiemy, jednak pewnym jest że kamień istnieje naprawdę i jest to dość sporych rozmiarów kamień.

Na zdjęciu wycieczka z Kleszczewa

 

 

 

Tragiczna śmierć Józka Borkowskiego

 

Państwo Falkiewicz, opiekują się trzema grobami, jeden z nich należy do zmarłego tragicznie Józka Borkowskiego, który zginął z powodu wybuchu niewypału.

 

 

 Archiwalna galeria Błotni

Bronisław, Irena i Franciszek Falkiewicz.

 

Dom p. Falkiewiczów, który stał w poprzek drogi, potem został przebudowany.

 

Hela Zarzytzki.

 

Hela Zarzytzki, która pasie gęsi.

 

Dom p. Dąbrowskich, teraz p. Bodzioh.

 

Augusta Zarzytzki, siedzi Gertruda Goszka z synem Ryszardem na rękach i dziewczynkami: Urszulą, Wandą Goszką, a także Elżbietą i Ewą Falkiewicz, w środku siostra p. Goszkiej.

 

Bronisław i Irena Falkiewicz w ogrodzie.

 

Mieszkańcy zmęczeni pracą.

 

Prace nad budową kapliczki.

 

Do prac wykorzystano także ciężki sprzęt. 

 

 

Mieszkańcy Błotni

Rodziny mieszkające w Błotni po 1945 roku: p. Falkiewicz, p. Kamieccy, p. Balińscy, p. Turscy, p. Rekowscy, p. Kisiel, p. Ronowicz, p. Goszka, p. Zarzyccy, p. Dąbrowscy, p. Zdanowski, p. Stawkowscy, p. Malinowscy, p. Skrzyński, p. Stasiak, p. Helwald, p. Narożniak, p. Kluzkiewicz, p. Wiśniewski. Ludność przyjezdna pochodzi z woj. lubelskiego, kieleckiego i sandomierskiego, z okolic Rypina, a także spod Wilna.   Państwo   Falkiewicz   poznali   się,  kiedy  Pan   Bronisław  Falkiewicz   szukał  brata.  Odnalazł  go
w pobliskiej Olszance, gdzie znalazł również swoją żonę.

 

Na zdjęciu państwo Falkiewicz z córką.

 

Pan Bronisław Falkiewicz, wynalazł maszynę do plewienia buraków i samodzielnie ją skonstruował. Był kowalem artystycznym, dobrze znanym w okolicy. Spod jego ręki wychodziły między innymi okucia, zawiasy i kraty, a w latach po wojnie, podkuwał konie, robił lemiesze, waserwagi, bramy i ogrodzenia. Wykonał między innymi okucia w kościele, w Mierzeszynie i ogrodzenie na tamtejszym cmentarzu.

Na zdjęciu p. Bronisław Falkiewicz z własną maszyną.

 

Mieszkańcy Błotni p. Turek.

 

 

 
Utworzono: 09 luty 2016
Opublikowano Odsłony: 243
Drukuj

Nieznane historie

Wspomnienie:Kisiel Nina,z domu Szałapuchina ur.16.07.1928r. zm.13.01.2016r.
Urodziła się 16.07.1928 roku w Stalino w ZSRR,jako córka Pawła i Makredy z domu Szmuradko.Następnie mieszkała w Doniecku w ZSRR.Podczas II Wojny Światowej,w wieku 14 lat została wywieziona do Niemiec,dokładnie do Lohmeir Ludwig Gutersloh Niemcy(04.1942-05.1945) i zmuszana do przymusowej pracy.Podczas bombardowania została ciężko ranna.
Krótko po wojnie osiedliła się w Błotni 8,gdzie związała się z Kisiel Mikołajem ur.04.12.1902r. w Skutnikach woj.Tarnobrzeskie,synem Andrzeja i Katarzyny z domu Kempa.
Małżeństwo zawarła 23.02.1983r. w Urzędzie Stanu Cywilnego w Trąbkach Wielkich,ślubu udzieliła Kierownik USC Żółtowska Urszula.Z tego związku narodziło się 7 dzieci(3 synów i 4 córki).
Zmarła 13.01.2016r. w swoim domu,pogrzeb odbył się 16.01.2016r. o godz.8:00 w kościele p.w. Najświętszego Serca Pana Jezusa w Mierzeszynie.Mszę żałobną i pochówek celebrował ks.Andrzej Sowiński,proboszcz.
Fragment z życiorysu:
,,Pragnę oświadczyć,że w czasie II Wojny Światowej zostałam wywieziona do Niemiec i zmuszona do przymusowej pracy.Podczas bombardowania zostałam ciężko ranna odłamkiem bomby,zostałam odwieziona do szpitala w którym leżałam długi czas,lecz nie usunięto z mego ciała wszystkich odłamków,co potwierdza w chwili obecnej prześwietlenie rengenowskie.Odłamek został mi między żebrami pod łopatką w lewym boku i blizna na ręku,,. Kisiel Nina.

info. A. Klonowski